Cześć!
Nim zdążyłam mrugnąć, lato zmieniło się w jesień, jesień w zimę a ta za krótką chwilę ustąpi miejsca wiośnie (na którą zresztą bardzo czekam). Wpadłam w tym czasie w dość duży wir życia, mniej lub bardziej pozytywny. Stało się wiele ważnych rzeczy, które chciałabym trochę podsumować, więc zapraszam do zaparzenia ciepłej herbatki.
![]() |
| Na zdjęciu: Schleich - Ogier arabski (13907) |
Mimo jesienno-zimowej atmosfery na zdjęciach z sesji, jaką wplotę czasem, między akapity cofnę się tam, gdzie zatrzymał się ostatni post - sierpień 2025.
Lato wspominam naprawdę dobrze, chodź głównie, spędziłam je w zaciszu domowym. Sporo porządków, gier, spacerów, roweru czy budowy drzewa genealogicznego. Swoją drogą przeglądanie tych wszystkich dokumentów jest bardzo wciągającym zajęciem, lecz i frustrującym ze strony utrzymania ich w czytelnym systemie.
Najważniejszym wydarzeniem tego miesiąca był, dość nieplanowany przyznaje, ale zakup modelu Artist Resin!
| Na zdjęciu: AR - Lissy (2010) by James Richmond |
| Na zdjęciu: Schleich - Muł (14889) |
Z wrześniem jak łatwo można się domyślić, wróciła szkoła. Niestety.
Na początku pracowało mi się bardzo dobrze. Spędzałam długi czas nad książkami, ale robiłam to z przyjemnością, co było miłym zaskoczeniem po wykańczającym poprzednim roku. Dopiero z czasem zorientowałam się, że po cichu stała się dziurą wysysającą całą energię. Codzienne drzemki, długotrwały stres, krótkie, ale ciągłe siedzenie nad lekcjami...
Wyrabiałam się do sprawdzianów, miałam całkiem niezłe oceny jak na kogoś bojącego się ściągać, wszystko wydawało się okej, a jednak coraz dalej odstawiałam wszystkie rzeczy, które mogłabym robić oprócz tego. Nawet nie tak, że nie lubiłam tej nauki (nadal próbuje sił w olimpiadach i konkursach) problem tkwi w tym, że jest ona dla mnie priorytetem przy jakichś innych zajęciach, więc jeśli nie mam siły do niej, to nie zrobię niczego innego „na jej miejscu".
| Na zdjęciu: AR - KS Cutter by @ks.arts.studio |
Wracając znów do ważnych przełomów modelarskich - po miesiącu obserwowania ogłoszenia na Vinted zakupiłam mój drugi model Artist Resin. Nadal uważam za niesamowity fakt, że dołączyły do mojej kolekcji aż dwie AR'ki w przekroju dwóch miesięcy.
Przystojniak, którego tu widzicie, skradł moje serduszko jeszcze bardziej niż Lissie. Jest to KS Cutter od @ks.arts.studio na Instagramie również w skali Stablemates. Długa falowana grzywa i zrelaksowany, rozciągnięty kłus już robią swoje jednak dzięki pracy pędzla Julii Kordy - @jk_repaints na Instagramie jest on karuskiem a do nich mam sporą słabość, więc to też zaważyło na decyzji o kupnie. Od artystki otrzymał imię Brownie, chociaż ja określam go jako Józio.
| Na zdjęciu: CollectA (Custom) - Ogier Appaloosa |
Nie przyjechał do mnie sam, albowiem przygarnęłam również Zygzaka - Customa na ogierze appaloosa od Collecty. Był on nagrodzony w 2024 roku trzecim miejscem na Live Show Horyzonty w kategorii Halter & Workmanships Custom Nowicjusz, ale miałam chrapkę na jego kupno dłuższą chwilę, nie zważywszy na to, więc cieszę się, że mógł znaleźć się na mojej półce.
| Na zdjęciu: CollectA (Custom) - Ogier Hanowerski (88957) |
Październik rozpoczęłam ze wspaniałym prezentem, jaki przedwcześnie dostałam z okazji urodzin. Był nim ten o to słodziak powyżej - custom na moldzie ogiera hanowerskiego z Collecty. Przedstawia portret mojego szkółkowego ulubieńca z pierwszej stajni, w której jeździłam (i z której odeszłam aż trzy lata temu). Wykonała go Loreen (@lorraine.melediv), której chcę jeszcze raz mocno podziękować za ten prezent, słodycze i oczywiście haczyki z Ikei z innego końca Polski, które dostała za zadanie raz mi zakupić!
| 2025 |
Mimo to ten miesiąc zadał mi również bardzo ogromny cios - 19 października odszedł mój psi przyjaciel Lackuś. Było to niespodziewane, choć z czasem, czuło się nadchodzenie tego momentu. Rasa Cavalier King Charles Spaniel jest najmilszą i najmądrzejszą rasą psów, z jaką miałam do czynienia, jednak ciągną się za nimi też duże obciążenia genetyczne, głównie serca. Lacki brał tabletki w związku z taką wadą już od pięciu lat. Najpierw była to jedna mała tabletka, ale jak łatwo się domyślić dawki się zwiększały, pojawiały się coraz to nowsze leki. W końcu przyjmował ich sześć rodzajów o najróżniejszy porach dnia i z najróżniejszymi zastrzeżeniami. Do tego doszły nieuniknione schorzenia starcze - zaćma czy wyrostki wzdłuż kręgosłupa leczone tylko lekami przeciwbólowymi.
![]() |
| 2012 |
Jego stan był raz dużo lepszy, raz dużo gorszy akurat w połowie października miał się bardzo dobrze, jesień następująca po lecie bardzo pomaga takim psom. A jednak w czasie przedwieczornej drzemki po kolacji odszedł. Znaliśmy się od trzynastu lat, był cierpliwym kompanem wszystkich moich dziecięcych zabaw, odbierał mnie z przedszkola, przeżył wszystkie kryzysy z podstawówki i znaczną ich część ze szkoły średniej. Był jednym z tych psów, które naprawdę słuchały, gdy prawiło mu się monologi na każdy temat, za co zawsze będę mu bardzo wdzięczna. Teraz mam tylko nadzieję, że już nic go nie boli i jest szczęśliwy.
Niecałe dziesięć dni później nadeszły moje urodziny smutniejsze, ale nadal spędzone w gronie rodziny. Zwykle nie dostaje na nich modelarskich prezentów, jakoś tak zawsze wolę prosić o coś innego. Tym razem było inaczej gdyż poprosiłam o Breyera i jak widać, gagatka otrzymałam. Full Moon Rising jest fenomenalnie wykonanym TR'adem. Dawno nie miałam z takim do czynienia.
Łatki są ciekawe i dobrze wykonane chodź przy technice edging, jaką stosuje Breyer, to mnie akurat nie dziwi. Cała maść posiada „kropeczki" zachowujące zjawisko przeplatających się kolorowych włosków u dereszy. Ten efekt swoją drogą zawsze wychodzi im świetnie. Dodatkowo to wszystko zgrane z moldem Protocol (na szczęście z rozpuszczoną grzywą) uważam, że jest to model warty zwrócenia uwagi.
Po tym wszystkim moje życie zaczęło przyśpieszać. Pierwsze etapy konkursów, praca w samorządzie, w którym jestem mocno aktywna, kilka innych kółek zainteresować w szkole. Nim się obejrzałam, nastał listopad i właściwie nie pamiętam z niego nic oprócz wybrania się na fotki, które wplatam tu od początku.
Rozstawiłam się w lasku, a mimo to złapało mnie kilka płatków śniegu. Wybrałam tylko kilka nielicznych zdjęć. Mają spory błąd z punktu technicznego - na wielu widać duży szum. Jednak bawiłam się przy nich, wyśmienicie więc chodź, mam problem z obróbką i selekcją nadal, coś mnie w nich urzeka. Bardzo miło zaskoczył mnie tu Vincenzo, wpasowując się we wręcz książkowy klimat.
A po listopadzie to już w ogóle wszystko zaczęło latać i pływać. Dopięcie półrocza potem upragniona przerwa świąteczna i same święta. Powiem szczerze - nie czułam żadnego magicznego klimatu związanego z nimi. Nie miałam ochoty nawet posłuchać bardziej sezonowych piosenek niż zwykle. Słyszałam, że wiele osób miało taki krytyczny deficyt w tym roku. Jestem ciekawa, jak było z tym u Was?
Sylwester z kolei był, dla mnie pełen nadziei i na razie się spełnia. Nie uważam, że 2025 był zły, ale nie był też na wskroś dobry i łaskawy. Gdybym miała, jakoś go podsumować to nie umiałabym. Bije od niego tak dziwna atmosfera, braku i przepełnienia jednocześnie - nie zapamiętam jej najlepiej.
Od stycznia staram się już wszystko stabilizować. Czuje powiew nowości i podoba mi się to. Na razie wszystko nadal jest w biegu, a raczej ja nadal jestem w biegu ze wszystkim. Ostatni czas po prostu dotrwałam do ferii (wspomnę, że wylosował mi się ostatni termin). Wszystko było, odrzucone na dalszy plan więc od razu przeskakujemy do aktualności.
Jestem w połowie naprawdę udanych ferii zimowych. Cały czas coś tam dłubię, nie tykam książek, chodź niedługo, będę musiała. Marzec będzie dla mnie jednoznaczny z rollercosterem - za rogiem drugi etap olimpiady mediewistycznej, a potem kilka konkursów historycznych przeplatanych innymi zajęciami szkolnymi. Myślę, że nie zorientuje się, a miesiąc zniknie.
Na półkach zalega kurz i obawiam się, że zostanie tam jeszcze chwilę. Mimo to jedzie do mnie model, z którego bardzo się cieszę i postaram się Wam przedstawić, jak znajdę chwilę (mam nadzieję jak najszybciej!).
Jestem pod wrażeniem jak szybko, udało mi się skleić tego posta i pod jeszcze większym wrażeniem, że wczoraj stuknęło mi dokładnie pięć lat w blogosferze! Chciałabym podziękować wszystkim osobą, które przewijają się przez ten zakątek, naprawdę uwielbiam atmosferę, jaka panuje na modelarskich blogach. Oby tworzyło się ich coraz więcej, choć to niekoniecznie najczęściej wybierana forma tworzenia w Internecie.
Mam nadzieję, że jak na razie 2026 przynosi wam powiew świeżości i spełnienia marzeń.
Trzymajcie się ciepło, pa!


1 Komentarze
Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin Twoich i bloga! Bardzo się cieszę, że tu zaglądasz i mam co czytać :D Śliczne zdjęcia. Co do czasu, faktycznie długo cię nie było. Dobrze wiedzieć, że wszystko w miarę się układa^^ Mam nadzieję, że szkoła nie daje aż tak w kość. Przykro mi z powodu pieska, to zapewne były piękne lata. <3
OdpowiedzUsuńA z nowości na półce najbardziej mi się podoba custom appaloosy!
Pozdrawiam!